No to juz po moich wakacjach. Tym razem zaczelam od spoznienia sie pol godziny na glowna prezentacje - po prostu nie spojrzalam na stronke EPFLa i uwierzylam informacjom, jakie dostalam wczesniej poczta. Na szczescie niewiele stracilam - prezentacja byla dla wszystkich nowych studentow w wielkim holu w budynku architektury, po francusku. To, na co zdazylam, to byla jakas prezentacja czegos w rodzaju naszego Samorzadu. Nazywa sie to tutaj AGEPoly. Zrobili cos w rodzaju przedstawienia - szczerze mowiac, to juz wole to nasze dostojne, moze nieco dretwe :) rozpoczecie UJotowe. W sumie nigdy nie bylam na tym glownym, na wydzialowym dwa razy (na pierwszym roku i w zeszlym, bo ktos mnie wrobil w przemawianie), ale to przedstawienie to mi sie skojarzylo z podstawowka.
A potem bylo cos, co uwazam mozna by spokojnie zaszczepic na naszym gruncie: mnostwo stoisk roznorakich organizacji studenckich i nie tylko. Super sprawa - na poczatku roku, kiedy jestes zagubiony i nie wiesz, co ze soba zrobic w jednym miejscu masz wystawione wiekszosc super zajec pozauczelnianych. Ja zaczelam od stoiska ESN - u nich maja wspolna organizacje a UNIL i nazywa sie to X-change. Nafaszerowana ulotkami, mapami Szwajcarii i Lozanny oraz usatysfakcjonowana odpowiedziami na pytania ruszylam dalej. Centrum Jezykowe - jako ze desperacko potrzebuje upgrade'owac moj francuski!! Chcialam jeszcze pojsc na angielski kurs Academic Writing (pamietam, ze ulubiony byly zastepca dziekana na Z. martwil sie, ze nie dam rady napisac magisterki po angielsku...), ale babka powiedziala, ze niestety na kurs sie nie nadaje, bo za dobrze znam angielski. Coz, sprobowalam zapytac o hiszpanski, ale nie maja. Czyli moze jednak intensywny francuski to bedzie tak akurat :) Jak juz pisalam, tu maja stoiska ze wszystkim: biblioteka, bank, mozna nawet kupic laptopa. Na razie rozgladalam sie za centrum sportowym, ale rozczarowali mnie mowiac, ze nie maja basenu:( trudno, pojde na ten co mam obok akademika. W sumie oferta jest tak bogata, ze nie wiadomo co wybrac. Ja, oczywiscie, chcialabym wszystko, ale, niestety, musze wybierac. Mysle o chorze - znalazlam dwa: jeden gospel, drugi taki bardziej klasyczny. Pojde na oba i wybiore ten, ktory fajniejszy sie okaze. Trafilam nawet na sekcje japonska, co bardzo ucieszylo moja wspollokatorke, gdyz na UNILu, gdzie ona studiuje, nie bylo czegos takiego. Obejrzalam stoiska robotykow, astronomow i inne takie dziwne - wszedzie jakies orzeszki, zelki, picie i gadzety :). To sie nazywa promocja! Acha, tu jeszcze dodam, ze EPFL raczej nie jest za bardzo sfeminizowany, a meskie obiekty, ktorych jest tu nadmiar calkiem, calkiem :P Oczywiscie, to rowniez wplynelo na zwiekszenie mojego zainteresowania roznymi zajeciami dodatkowymi.
Z niusow - w poniedzialek ide zalozyc konto w szwajcarskim banku :) Lekki szpan. Ale podziwiam profesjonalna obsluge - pani umowila sie ze mna na konkretna, pasujaca mi godzine, gdyz chce mi przedstawic oferte i dokladnie wytlumaczyc co i jak. I nie robia tego przy okienku, tylko gdzies na osobnosci. Z ciekawosci porwalam ulotke i wyczytalam, ze maja specjalny pakiet dla studentow - wszystko za free:) Ale i tak milo jest byc traktowanym jak VIP.
W oczekiwaniu na prezentacje dla mojej sekcji poznalam kolejne dwie osoby: Agnethe z Rumunii i Anne z Belgii. Nawiasem mowiac zapoznalam dotychczas tylko jedna osobe ze Szwajcarii - gadalam z nia jakis czas w czasie glownej prezentacji, a potem poszwendalismy sie chwile razem po tych stoiskach. Reszta to total-multi-kulti :) No wiec u mnie na czyms co moge nazwac magisterka jest w tym roku rekordowa liczba osob: 70. Na calym wydziale chemii, zeby byla jasnosc!!! zazwyczaj maja ok 30-40. Na prezentacji (tym razem po angielsku, thx God) bylo nas 11: ja, agnetha, anne, dwie iranki, anglik, niemiec, szwed i szwedka, kanadyjka oraz koles z genewy. Bardzo mily i wyluzowany pan dziekan opowiedzial nam troche o EPFLu, sie pochwalil ze niby sa na 18 miejscu na swiecie i 2 w Europie, i ze jakis zloty medal dostali (to juz sam wydzial chemii) od jakiejs komisji europejskiej. Takze miod, lukier, ciasteczka i takie tam na wstepie. Generalnie bardzo podoba mi sie profesjonalne, ale zarazem ludzkie podejscie profesorow do studentow. Zadnego zadecia, tylko prosty, rzeczowy przekaz okraszony delikatnymi zartami.
Jeszcze moze napisze nieco jak to u nich jest ze studiami. Najpierw maja Bachelor Cycle - cus jak nasz licencjat: 3 lata po 60 ECTS kazdy. Wszystko po francusku, duzo obowiazkowych kursow, mala mozliwosc dopasowania kursow. Potem jest Master Cycle: najpierw 1 rok, gdzie trzeba miec 60 ECTS, a na 5 roku nie ma zadnych zajec, tylko 1 semestr projektu. I koniec! Master na szczescie jest po angielsku (1 kurs jest po francusku, nieobowiazkowy). Co do tych ECTSow, to troche kicha, bo oni sie musza niezle nagimnastykowac. Kursy sa biednie punktowane - po 2 punkty, rzadko kiedy 3. I nie maja punktow za egzamin - czyli jak masz 2 godziny w tygodniu wykladow, to 2 punkty. Ale zeby te punkty dostac, to musisz zdac egzamin. Czyli tak gdzies z 15 kursow na semestr musza trzasnac. A nie, sorki - chyba jest jakis 1 lab za 6 punktow. Wiec moi kochani inzynierowie - NIE NARZEKAC!! A ja to w ogole mam tu luz, bo moge robic co chce - bo normalnie trzeba wybierac jakies obowiazkowe moduly i inne takei tam. Na modul skladaja sie 3 kursy o podobnej tematyce. I takich modulow trzeba zrobic 4 conajmniej, plus lab i odchamiacz. Tak, tez maja odchamiacze:) Chodzi sie na nie na UNIL. Jeszcze tylko o ocenach - system jest od 1 do 6. 6 jest najlepiej, super extra - mam nadzieje, ze przywioze troche 6 i pokaze naszym wspanialym wladzom, hehe :) 5 jest dobrze, 4 to jak nasza troja. I z 4 sie zdaje. Potem sa trzy stopnie debilizmu: od 3 do 1. Dziwne troche, ale jak wracalam do domu przypomnialam sobie, ze u mnie w liceum byla taka babka od chemii, ktora stawiala pale, pale z wykrzyknikiem, z dwoma wykrzyknikami oraz z trzema. Zwykla pala byla jak ktos mial 50% punktow (bo dwoja byla od 50% +1), a pala z trzema wykrzyknikami jak ktos mial tak miedzy 0 a 4-5 na 50-60 w sumie. Czyli nie tylko tutaj stosuja ten jakze wielce deprymujacy uczniow/studentow system.
No i znow nie odwiedzilam mojego opiekuna -musze sobie wbic do glowy, ze to tez jest normalny czlowiek, a nie jakies guru. Ale to bedzie w istocie spotkanie z moim autorytetem, w co nie moge do tej pory uwierzyc. Mam weekend na przygotowanie psychiczne - jutro ide kupic jakies buty. Ale tak naprawde to nie poszlam do niego, bo ta prezentacja skonczyla sie ok. 16.30 - wiec uznalam, ze po pierwsze troche juz pozno, a po drugie bylam glodna.
Acha - lalo dzisiaj caly dzien, ale z wydzialu chemii mialam dzisiaj sliczny widok na Jezioro Genewskie. Boskie!! ale glupio bylo robic zdjecia, jak pan dziekan sie produkowal...
Innym razem - planuje w niedziele wycieczke po okolicy (tak, dlatego ze w niedziele sklepy sa zamkniete:) )
6 komentarzy:
Czesc Madzia, od dzis jestesmy wielkimi fanami Twojego bloga. Z niecierpliwoscia czekamy na nastepne posty i paczki z prezentami.
marta i maly czyli komentujaca dupajeza
wow!! dzieki za odwiedziny -moze moj blog nie jest taki szalowy jak wasz, ale dopiero zaczynam - moze sie potem rozkreci :)
pozdrowionka!!
Madziu możesz wyjaśnić jak brzmiała by po Polsku nazwa uczelni. Czyli co to za świństwo ten EFEL
EPFL moja dyslekcja się ujawnia :D
juz wyjasniam - EPFL to Ecole Polytechnique Federale de Lausanne - po naszemu Lozanska Politechnika Federalna. w szwajcarii sa tyhlko dwie federalne (tzn. ogolnopanstwowe) szkoly : EPFL i ETHZ, ktora teraz podbija Marta. tak czy inaczej IM UJ rzadzi :)
Prześlij komentarz