Zanim zaczne moja opowiesc z Lozanny w odcinkach chcialam napisac, jak tu wlasciwie sie znalazlam. Ci co mnie znaja, a juz zwlaszcza grupka szczesliwcow, ktorzy mieli niewiarygodna okazje mieszkac ( i wytrzymywac ze mna) przez ostatnie dwa lata w Krakowie w legendarnym mieszkaniu na Lea ( chlip..chlip...), wiedza, ze zaczelo sie od mejla dwa lata temu do pewnego profesora w Lozannie. Potem nastapila seria szczesliwych i troche mniej szczesliwych wypadkow i koniec koncow po wlasciwie poltorarocznej batalii na poczatku wrzesnia siedzialam w domu z biletem do Lozanny w dloni :)
Jako srodek transportu wybralam autobus - z 3 powodow:
- jedyny srodek transportu (publicznego!! jakbym miala samochod, to wiadomo...), ktory trafia bezposrednio do Lozanny
- zdecydowanie wiekszy limit bagazu - jak moglabym jechac bez kosmetyczki??!!
- zdecydowanie tanszy niz samolot
I tak po 27,5 godzinie i w sumie calkiem przyjemnej podrozy przez cala Polske (to chyba specjalnie tak, zeby ci co jada zobaczyli w pelnej krasie, co traca), Czechy, Niemcy i Austrie dotarlam do Lozanny. Przywitala mnie taka srednia pogoda - troche padalo. Przyjechalismy pol godziny wczesniej i Amin, ktory mial mnie odebrac i zaopiekowac sie mna, troche nie zdazyl. Ale wybaczylam :) w planach byla 11 przeciez. W sumie fajny chlopak, wlasciwie facet, bo juz konczy doktorat pisac. Przyjechal tu z Iranu 4 lata temu. Pojechalismy z moim dobytkiem do akademika, ktory jest niedaleko kampusu. Niestety, dzien przed wyjazdem z Polski dostalam mejla, ze moj przyszly dom zostal zalany pod koniec lipca (rzeczka wylala) i do tej pory trwa remont (patrz: nie dzialaja windy, wszedzie lezy pianka ochronna na podlogach, maluja, i nie ma pralek). Ale spoko, wazne, ze mam dach nad glowa. Piate pietro, wiec znowu wielkie dzieki dla Amina, ktory wtachal moje bagaze na gore - a troche tego bylo....i wciaz czekam na paczke z domu z reszta moich skarbow. Wiadomo - Madzia i jej zdolnosci do pakowania :) Kolejne podziekowania dla Amina za pomoc z kontakcie z moim conciergem - jest nim przemily pan Duranot, ktory jest bardzo zajety remontem i niestety, nie zna angielskiego. Na szczescie moj buddy zalatwil co trzeba, wzial klucz, zapytal jak podpiac sie do neta i takie tam.
Jak juz pisalam pokoj mam na 5 pietrze. Wlasciwie to tutaj jest to tak zorganizowane, ze na pietrze sa jakby 4 mieszkania i 2 studia. W mieszkaniu (takim, jak moje) sa 4 sypialnie - spore, moja ma 15 metrow kw., dwie lazienki i salon polaczony z kuchnia. Czyli generalnie warunki super!! W moim pokoju mam lozko, szafe, biurko, polki na ksiazki i stolik nocny. I szczerze mowiac tyle miejsca jeszcze, ze mozna tanczyc. Mysle, ze w Polsce na takiej powierzchni wcisneliby spoko ze 4 osoby (Pozdro dla wszystkich mieszkajacych w Nawojkach i innych Piastach:) !!). W pozostalych sypianiach na razie mieszka ze mna jeszcze jedna kolezanka. Czekamy na dwie nastepne. Moja wspolmieszkanka jest z Japonii, nazywa Aya. Mieszka w Kioto i studiuje w Osace cos zwiazanego z rolnictwem i ochrona srodowiska. Przyjechala tu na pol roku tak jak ja, ale o dziwo nie bedzie studiowac tego co w Japonii, tylko na Uniwersytecie Lozanskim bedzie robic kursy z francuskiego i angielskiego. Wyjasnila mi, ze chce dobrze nauczyc sie jezykow, zeby potem pracowac w jakiejs miedzynarodowej organizacji. Mimo, iz wczoraj bylam naprawde padnieta, oczywiscie, znalazlam sily zeby pogadac z kolezanka :) Znalazlysmy wspolny jezyk, w sumie gadalysmy o jakichs takich glupotach, o sobie, o naszych krajach. I bardzo sie ciesze, ze bede mogla poznac ludzi z roznych stron swiata. I nie moge doczekac sie, az Aya nauczy robic mnie prawdziwe japonskie sushi. Na razie umiem tylko powiedziec cos takiego, co oni mowia przed posilkiem :) i dziekuje, i czesc po japonsku:) A Ayi smakowaly polskie wedlinki, ktorymi uraczylam ja wczoraj, oraz budyn waniliowy.
Na koniec kilka wrazen z kampusu, ktory odwiedzilam dzis. Jak dla mnie jest bardzo futurystyczny, takie nowoczesne budynki. Wszystko razem w jednym miejscu, dobrze oznaczone, wszedzie mapki, wiec taki maly, polski, nie znajacy dobrze francuskiego byl w stanie znalezc Students' Office i dostac karte kampusowa i "attestation" potrzebny do rejestracji w biurze imigracyjnym. A wlasnie - Szwajcarzy sie strasznie licza i chca wiedziec, ilu ludkow przebywa wlasnie teraz na ich terytorium. Malo tego - kaza sobie placic za przywilej bycia tu, w kraju sera, czekolady i scyzorykow!! Moj przewodnik dla zagranicznych studentow kazal mi przygotowac ok. 150 CHF oplaty (auc!). Ale jak dotarlam do biura, gdzie starsza pani, na szczescie wladajaca troche angielskim, pomogla mi przebrnac przez procedure rejestracji , zostalam bardzo pozytywnie zaskoczona!! Erazmusowy student placi tylko 20 CHF, co obwiescila mi bardzo mila pani z pelnym zrozumienia usmiechem :) Musialam tylko wypelnic jeszcze dosyc szczegolowa ankiete i teraz czekam na mejla, w ktorym powiadomia mnie, ze moge odebrac moja karte pobytu. I to mi sie szczerze mowiac bardzo podoba - nie tracisz czasu na przylazenie i dowiadywanie sie w urzedzie czy pismo gotowe czy cus. Jak jest gotowe, to oni daja ci znac i wiesz, ze nie przyjdziesz na prozno. Powinni to tez u nas wprowadzic!!
Okej, to tyle (mniej wiecej) wrazen na dzis. Jutro czeka mnie rozpoczecie roku i....mam tez zamiat isc do profesora, bo jak to z Madzia bywa, dzisiaj stchorzylam :( Jako wymowke moge podac brak internetu rano, gdyz aby nie dac plamy na wejscie, chce sie jakos przygotowac do rozmowy (ze niby tam cos poczytam, przypomne sobie co i jak :) )
no, to koncze i zabieram sie za przygotowania - najwazniejsze, ze juz wiem w co sie ubrac :)
3 komentarze:
I ty będziesz ludziom wmawiać że Susi jesz:) My znamy przecież twoje upodobania kulinarne :D.
Pozdrawiam
twój towarzysz z marcowego Euro tripu :)
Kochany, zebys sie nie zdziwil - ostatni pobyt w Irlandii przekonal mnie do fish&chips, a surowe rybsko tez nie takie zle - dzisiaj aya zrobila na kurs francuskiego dla reszty i dala mi rano sprobowac - pycha!!
Madziu bo ta Szwajcaria za bardzo Cie zmieni :D. I znowu się okaże że to ja jestem największym dziwakiem w historii inż po UJocie :D
Prześlij komentarz