niedziela, 21 września 2008

Długi weekend - fajnie mieszkac w Vaud!

tiaaa... od wczoraj mamy tu długi weekend. Poza tym w mieście mega feta, gdyż otwierają drugą linię metra (które też chyba raczej nad, a konkrentnie NA, ziemi jeździc będzie). Nie ma się co śmiac, bo Lozanna w sumie dużym miastem nie jest, a nasza Wawa ciągle pierwszej nitki nie skończyła... No, ale tutaj feta jest, koncerty różne, za free można sobie tym metrem pojeździc wow :)! Po wczorajszym, zakupowym dniu nie czułam się zbyt dobrze jakoś i zakopałam się w łóżku oglądając.... Fort Boyard. Cóż - nie ma Lostów, Kyle'a też nie, to trzeba się czymś odmóżdżającym zając. W sumie nie taki głupi ten program, a poza tym lubię Weissa, chociaż w tym programie wydaje się byc w dziwny sposób infantylny - ale może nie wymyśla sam tych gadek, tylko każą mu je czytac? Oby, bo bardzo lubiłam swego czasu "Miliard w rozumie", a w roli prowadzącego świetnie sprawdzał się właśnie Weiss. Na dzisiaj miałam plan - pranie i wycieczka na stację po karty zniżkowe, gdyż w poniedziałek chciałam odwiedzic Genewę (tam nie mają tego święta, bo mają je wcześniej :) ). Ale... mały zonk, bo jak wiecie mój akademik został zalany przez małą rzeczkę w lipcu i do tej pory go remontują (tzn. malują i coś), ale nie odremontowali jeszcze pralni, a concierge wyjechał na urlop. Więc dupka, nie mamy pralek i trzeba zasuwac do drugiego akademca. Można jechac metrem 3 przystanki, ale ja dziś odkryłam skrót - 7 minut przez piękne tereny sportowe. Naprawdę piękne: mnóstwo (z 7) boisk do nogi z pięknie przystrzyżoną trawą, ze 2 korty tenisowe, boiska do rugby.. i normalnie tu ludzie grają, bo to takie centrum sportowe dzielnicy. Prania nie zrobiłam, bo oczywiście kolejka - i musiałam się upchnąc na jutro - więc nici z Genewy :( Spróbuję w przyszły weekend. NO to już mi się nie chciało iśc na dworzec, zamiast tego wybrałam się do Ouchy.

Ouchy był to kiedyś port - osobna osada. W sumie większośc "dzielnic" to osobne osady, np. jak ta, gdzie mieszkam - Chavannes-pres-Rennens, czy tam gdzie EPFL - Ecublens. Sporo ich jest - w sumie wszystkie tworzą "dużą Lozannę", bo tak naprawdę Lozanna to chyba tylko starówka, nawet to nowe centrum Flon nazwali od osady chyba. Ouchy różni jednak to, że zachowało swoją niezależnośc, co przekłada się na przykład na to, że sklepy są tam otwarte w niedzielę (BARDZO ważna obserwacja !!). Korzystając z pięknej pogody (i tego, że zjadłam konkretny lunch, więc chciałam trochę zrzucic kalorii - typowe kobiece myślenie..) postanowiłam wybrac się tam pieszo. Najpierw przez lasek nad jezioro, a potem już wzdłuż brzegu. Czasem zahaczałam o park, gdyż właśnie w tym parku mieści się siedziba Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Oprócz tego w parku mnóstwo obiektów do uprawiania sportów - otwartych dla ludzi. A wszystkie mega zadbane - aż przyjemnie się patrzy, jak ludzie się dobrze bawią w przyzwoitych warunkach. Patrzy, bo mnie oczywiście jakoś ani do nogi, ani do biegania nie ciągnie. Ada, kochana, ty tu byś miała naprawdę raj! Piękne parki, piękne alejki, bezpieczne - nie to co nasz Dżordan (choc swoje uroki też ma, nie wiążące się bynajmniej ze sportowym, bądź zdrowym trybem życia :] ). Zapraszam do obejrzenia galerii z mojego spaceru do Ouchy. Wracając wstąpiłam na jakiś koncert na chwilę, ale troszkę już się zimno robiło, więc zapakowałam się do autobusu i wróciłam do domu. A tu oczywiście wieczorne ploty z Aya i nową koleżanką z Tunezji. Już nam grupka rośnie, żeby wyjśc na miasto, hehe :)

Brak komentarzy: